Złoty środek Piaska

Jest obecny na polskiej scenie muzycznej już od 21 lat, a ciągle sprawia wrażenie młodego chłopaka.

Po błyskawicznych sukcesach na początku kariery, Andrzej Piaseczny postanowił wyprowadzić się z miasta, aby jego życiowa układanka odzyskała właściwe proporcje. Zamieszkał na skraju lasu, w ostatnim we wsi domu, aby wyciszyć się i żyć w zgodzie z rytmem przyrody. Na samotność nie narzeka, choć mieszka tu sam. Z okien jego domu widać park krajobrazowy i stoicki spokój.

Czytaj więcej...

Na czym polega nowoczesne doradztwo środowiskowe? Wywiad z Tomaszem Łuczakiem prezesem EnviEco Sp. z o.o. - pomysłodawcą eko-aplikacji Envinet

Na czym polega nowoczesne doradztwo środowiskowe?

- Nowoczesne doradztwo środowiskowe polega na odejściu od tradycyjnych, a jednocześnie drogich i czasochłonnych form obsługi firm w zakresie ochrony środowiska, a zastosowaniu rozwiązań na miarę XXI wieku. Żyjąc w dobie cyfryzacji i konwergencji mediów, gdy dostęp do Internetu jest powszechny, a za pomocą tabletu czy smartfona można dokonywać skomplikowanych operacji i transakcji przyszedł czas, aby dopasować do bieżących standardów także branżę usług doradczych dotyczących ochrony środowiska . Jest to możliwe dzięki eko-outsourcingowi online.

Czytaj więcej...

Zrównoważony rozwój nie ma alternatywy. Rozmowa z Moniką Pachniak-Radzińską, dyrektor rozwoju biznesu w DB Schenker Logistics

Jakie są główne wyzwania środowiskowe dla transportu samochodowego w Polsce, określanego przez niektórych ekonomistów mianem „krwiobiegu gospodarki”?

– Transport drogowy w Polsce, ze względu na swoją powszechność i rosnącą liczbę pojazdów, jest istotnym źródłem emisji CO2. Choć kolejne modele współczesnych samochodów są coraz bardziej energooszczędne i emitują coraz mniej zanieczyszczeń, to jednak wpływ całego transportu samochodowego na środowisko jest wciąż bardzo obciążający. Dążenia do ograniczenia jego emisyjności nie ograniczają się do spraw konstrukcyjnych i technologicznych, ale wyrażają się też w umiejętnym zarządzaniu flotą pojazdów, w dbałości o poprawne wypełnienie (załadowanie) samochodów i systematyczną naukę kierowców zasad bezpiecznej, ekonomicznej i ekologicznej jazdy. Podjęcie tego rodzaju działań niewiele kosztuje, a przynosi wymierne korzyści ekonomiczne i ekologiczne. Dlatego też, są one dla naszej branży obowiązkiem.

Czytaj więcej...

Oświetlenie LED-owe zmniejsza zużycie energii o 40 proc.

Rozmowa z Harrym Verhaarem, head of global public & government affairs w Philips Lighting i Markiem Huzarewiczem, prezesem zarządu Philips Lighting Poland.

Co łączy efektywność energetyczną ze zrównoważonym rozwojem i odpowiedzialnością biznesu?

Harry Verhaar (HV): Te trzy obszary się zazębiają. Efektywne energetycznie rozwiązania napędzają jednocześnie rozwój gospodarczy, działania na rzecz środowiska i wychodzenie naprzeciw potrzebom społecznym. W naszym przypadku takimi rozwiązaniami są produkty o zmniejszonym zużyciu energii. Ich zastosowanie przekłada się zarazem na ekonomicznie odczuwalne zmniejszenie kosztów, na tworzenie nowych miejsc pracy, np. w budownictwie czy uzyskanie szybszego zwrotu z inwestycji. Z kolei po ich wdrożeniu gospodarstwa domowe zmniejszają wydatki związane z konsumpcją energii. Podobnie spadają wydatki w budżetach władz miast i administracji publicznej całych krajów – często jest to 50 proc. budżetowych wydatków na oświetlenie.

Europa wydaje co roku 4 proc. unijnego PKB na import paliw kopalnych. Wdrożenie najbardziej energooszczędnego półprzewodnikowego oświetlenia (LED) zmniejszy to zapotrzebowanie. Ponadto ograniczy w Europie emisję CO2 o 100 tys. ton rocznie i przyniesie 3,5 mld euro oszczędności, co przekłada się na 600 euro oszczędności dla każdego Europejczyka. Będzie też oznaczać korzyści środowiskowe: mniejszy popyt na energię – to mniejsza jej produkcja i mniej zanieczyszczeń. Wdrażanie tego rodzaju innowacji pomaga podwyższać jakość usług związanych z oświetleniem, co ma też wartość z punktu widzenia konsumentów i społeczeństwa.

Czytaj więcej...

Budowa nowego systemu wymaga cierpliwości, ale i edukacji. Rozmowa z Tomaszem Ucińskim, Prezesem Zarządu Głównego Krajowej Izby Gospodarki Odpadami

Czy rewolucja śmieciowa była nam w ogóle potrzebna?

– Nowelizacja ustawy była konieczna z wielu względów: prawnych, jak dostosowanie naszych przepisów do prawa europejskiego, ekonomicznych i przede wszystkim związanych z ochroną środowiska. Bez wprowadzanych zmian nie bylibyśmy w stanie osiągnąć wskaźników przyjętych w Traktacie Akcesyjnym.

Ekologiczna świadomość Polaków rośnie. Zgodzi się Pan z tym stwierdzeniem?

– Widać już, że mieszkańcy bardzo chętnie przystąpili do selektywnej zbiórki odpadów, obserwujemy wrastającą świadomość, że jest to po prostu konieczność. Nadal jednak potrzebna jest w tym względzie edukacja i pieniądze do jej prowadzenia. Wierzymy, że nowe rozwiązania będą nadal dostosowywane do zmieniającej się rzeczywistości. Dlatego na bieżąco apelujemy o dopasowanie niektórych przepisów do realiów rynku oraz potrzeb ekologii. Potrzeba dodatkowego wzmocnienia samorządów przy realizowaniu tak ważnego zadania, jakim jest gospodarka odpadami na europejskim poziomie. Przede wszystkim uważam, że brakuje w mediach ogólnopolskich rzetelnych kampanii informacyjnych i edukacyjnych, które wyjaśniłyby mieszkańcom, co spowodowało zmianę system i jakie pozytywne efekty zakłada wprowadzony system. Nawet samo pokazanie przykładów działania gospodarki odpadami w innych krajach europejskich, takich jak: Niemcy, Austria czy Szwecja ‒ ułatwiłoby to zadanie. Mieszkańcy powinni być świadomi, że odbiór odpadów i ich prawidłowe zagospodarowanie niesie za sobą nakłady finansowe. Wszyscy płacimy przecież rachunki za energię, wodę czy inne media, i tych opłat mieszkańcy nie kwestionują. W obecnej chwili mamy ograniczyć ilość odpadów na składowiskach, co jest najtańszym rozwiązaniem; musimy  zagospodarować je w inny sposób, stąd wzrost opłat. I to powinny uświadomić mieszkańcom kampanie społeczne. Dodatkowo powinny zostać przedstawione pozytywne aspekty obecnych rozwiązań i ich dobroczynny wpływ na środowisko naturalne.

Jak wygląda sytuacja Polski w kontekście krajów, które najlepiej sobie radzą z segregacją odpadów? Czy nowa tzw. ustawa śmieciowa pomoże krajowi i Polakom?

– Z pewnością. Nowelizacja tzw. ustawy śmieciowej wprowadza zmiany, które były absolutnie konieczne i pożądane na rynku odpadowym. Dzięki nim ta gałąź gospodarki została uporządkowana i podlega zasadom zbieżnym ze standardami europejskimi. Oczywiście, jak w przypadku większości tak poważnych zmian, także te wprowadzone znowelizowaną ustawą o utrzymaniu czystości, napotykają kłopoty organizacyjne, a także czysto techniczne, jednak trzeba pamiętać, że wprowadzenie tak poważnych zmian to proces ciągły i długotrwały. Myślę, że sytuacja pomału się jednak ustabilizuje. Jak pokazuje przykład innych krajów europejskich, dostosowanie do podobnych rozwiązań trwało kilka lat, np. w Norwegii, która wprowadzając podobną ustawę dysponowała dużo lepszymi rozwiązaniami technologicznymi niż Polska, okres dostosowawczy trwał sześć lat.

Czy gminy poradziły sobie z obowiązkami, jakie nałożyła na nie ustawa? Czy np. brak odpowiedniej ilości pojemników, oznacza nieprzygotowanie gmin?

– Niektórym samorządom, niestety nie udało się wprowadzić zapisów ustawy w życie, w wyznaczonym terminie. Powodów jest wiele. Początkowo przepisy zakładały, że to właściciel posesji jest zobowiązany do zapewnienia odpowiedniego pojemnika czy kontenera na odpady. Większość przedsiębiorstw była przygotowana na taki scenariusz i część gmin, która wcześniej rozpoczęła przygotowania do wdrożenia systemu nie uwzględniła dostarczenia kontenerów do posesji w specyfikacjach przetargowych. Firmy odbierające odpady do końca czerwca zabrały swoje pojemniki i część nieruchomości nie została zaopatrzona w nowe kontenery. Myślę, że były to sytuacje chwilowe i związane również z tym, że pojemników zabrakło po prostu na rynku. Uważam, że zdecydowana większość gmin daje sobie jednak radę, zdając egzamin, mimo licznych trudności i bardzo częstej krytyki mieszkańców, których dotknęły podwyżki opłat. Trzeba przyznać jednak, że najlepsza sytuacja jest w tych gminach, które od lat dbały o sektor  gospodarki odpadami i inwestowały w infrastrukturę zagospodarowania odpadów. Tam, gdzie działały prężnie rozwijające się spółki komunalne, sytuacja jest stabilna.

Obowiązki nałożone znowelizowaną ustawą o utrzymaniu porządku i czystości na gminy są bardzo rozległe, a dodatkowo wymagają specjalistycznej wiedzy. Samorządy do tej pory nie musiały się zajmować tak kompleksowo tym aspektem gospodarki, dlatego nowe wyzwania dla części z nich mogły okazać się bardzo trudne. Należy pamiętać o tym, że wdrożenie nowego systemu nie jest oparte wyłącznie na tej jednej, znowelizowanej ustawie, ale na szeregu aktów prawnych, które normują życie gospodarcze w Polsce. Większość gmin, którym nie udało się dotrzymać terminu realizacji zadań, boryka się z przepisami przetargowymi, odwołaniami do KIO, itp. Braki systemowe nie wynikają ze złej woli, ale są powodowane kwestiami proceduralnymi, często brakiem pełnej informacji. Budowa nowego systemu wymaga cierpliwości i również edukacji. A z tym jest także bardzo różnie.

Bardzo różnie jest również z odpadami, które nadal stanowią dzikie wysypiska w lasach. Czy to nie ta właśnie ustawa miała je zlikwidować?

– Jednym z celów nowelizacji ustawy było zlikwidowanie dzikich wysypisk w lasach. Objęcie opłatami wszystkich mieszkańców gminy miało spowodować, że nikomu nie opłacałoby się wywozić śmieci do lasu. Niestety, niektórzy dalej prowadzą nieuczciwe  praktyki, np. nie zgłaszając do odbioru budynku, w którym zamieszkują, nie składają deklaracji, nie płacą i wywożą odpady do lasu. Ponadto istnieje pewna grupa nieuczciwych przedsiębiorców, którzy część odebranych odpadów kierują na dzikie wysypiska, mając na względzie wyłącznie własny zysk. Ten problem powinien zostać zlikwidowany poprzez zintensyfikowanie kontroli organów Inspektora Ochrony Środowiska i odpowiedzialnych za ochronę środowiska komórek organizacyjnych gmin. To bardzo ważne, nie możemy bowiem dopuszczać do tego, aby szara strefa uszczuplała wpływy do  skarbu państwa.

Jak obecna sytuacja wpływa na kondycję firm zrzeszonych w Krajowej Izbie Gospodarki Odpadami?

– Krajowa Izba Gospodarki Odpadami zrzesza przedsiębiorstwa prowadzące działalność związaną z gospodarką odpadami, działające głównie w strukturze samorządu terytorialnego, związki gmin oraz producentów związanych z sektorem komunalnym. Działamy więc w sektorze realizującym podstawowe, wręcz bytowe, usługi na rzecz lokalnej społeczności. Nasi członkowie to w głównej mierze firmy powstałe dzięki dbałości lokalnych władz o mieszkańców i środowisko naturalne. Dzisiaj są to jedne z największych i najbardziej rozwiniętych technologicznie podmiotów gospodarczych w tej branży.

Dlatego też uważamy, że brak możliwości zlecania zadań związanych z gospodarką komunalną własnym spółkom komunalnym bezprzetargowo, powoduje całkiem uzasadnione obawy o ich przyszłość i realne zagrożenie trwałości wcześniej zrealizowanych przez nie projektów unijnych. Wiele z nich, w przypadku wykluczenia z rynku, stanie przed problemem zwrotu dotacji unijnych, które zdobyły na budowę wielomilionowych instalacji do przetwarzania odpadów. To budzi niepewność i co gorsze, tymczasowość. Wątpliwe, aby w takich warunkach, przy ciągłych przetargach, firmy decydowały się na wielomilionowe inwestycje i budowę instalacji do termicznego przetwarzania odpadów komunalnych, a przecież taki był cel zmian ustawowych. Zmian systemu. Gminom nie może grozić utrata lub niewykorzystanie znacznej części istniejącego samorządowego potencjału w gospodarce odpadami komunalnymi. Tym bardziej, że to gminy będą ponosić konsekwencje finansowe w przypadku nieosiągnięcia ustawowego poziomu odzysku i recyklingu odpadów. Dlatego system powinien być ściśle sterowany przez gminy. Bez odpowiednich narzędzi jakim są przedsiębiorstwa komunalne gospodarujące odpadami będzie to wręcz niemożliwe. Myślę, że jesteśmy w okresie przejściowym, z którego powinien wkrótce wyłonić się jasny obraz: na ile nowe przepisy przyniosą poprawę sytuacji. Według mnie jest jeszcze dużo zagrożeń. Ważne, abyśmy osiągnęli cel, który przyświecał reformie. Pod rządami nowego systemu nie powstała jeszcze żadna nowa instalacja. Musimy poczekać aż zacznie on dobrze  funkcjonować i na bieżąco poprawiać niedoskonałości systemu.

Krajowa Izba Gospodarki Odpadami stara się promować rozwiązania prawno-finansowe w dziedzinie gospodarki komunalnej. W jaki sposób?

– Izba zabiega o tworzenie i promowanie w dziedzinie gospodarki komunalnej takich rozwiązań technologicznych, które pozwolą na  podniesienie jakości świadczonych usług zarówno w zakresie transportu odpadów, jak i ich prawidłowego zagospodarowania, kładącego nacisk na uzyskanie jak najwyższych poziomów odzysku oraz recyklingu odpadów. Odrębną sprawą są kwestie formalnoprawne, których wprowadzenie zwiększyłoby walory ustawy i pozwoliło na osiągnięcie jak najwyższych standardów. Krajowa Izba Gospodarki Odpadami wielokrotnie – popierając generalny kierunek zmian, a więc zwiększenia roli gminy w systemie –  sygnalizowała niedociągnięcia ustawy i apelowała o doprecyzowanie pewnych zapisów, zwłaszcza związanych z zamówieniami in-house oraz kierowaniem strumienia odpadów do konkretnych RIPOK-ów. Część samorządów napotkała, wdrażając ustawę,  problemy z wprowadzaniem w życie nowych rozwiązań, gdyż narzuciły one całkowicie rynkowe zasady, polegające m.in. na organizacji przetargów i braku możliwości zlecania przez gminy realizacji zadania własnego, jakim jest gospodarka odpadami, własnym spółkom komunalnym. Taka możliwość jest we wszystkich innych dziedzinach gospodarki komunalnej. Jest ona powszechna także w innych krajach UE: na przykład w Szwecji, Niemczech i Austrii. Skuteczna i zrównoważona gospodarka odpadami, zapewniająca tym krajom wyśmienite efekty ekologiczne, to wzorce, na których również my powinniśmy budować nasze rozwiązania. Dlaczego nie korzystamy z dobrych, latami sprawdzonych modeli innych krajów europejskich tylko budujemy nasz własny, który jak pokazała praktyka ostatnich sześciu miesięcy działania nowego systemu, niestety nie zadziałał prawidłowo i obserwujemy spadek ilości odpadów kierowanych do nowoczesnych instalacji zagospodarowania. Jest to bardzo groźne dla realizacji celów ustawy, dlatego też cały czas apelujemy, aby ustawowo zobowiązać gminy do wskazywania konkretnych instalacji zagospodarowania odpadów. Nie może być tak, że zakłady wybudowane wysokim nakładem środków krajowych i funduszy europejskich nie mają zagwarantowanego strumienia odpadów i grozi im zamknięcie, a także zwrot środków finansowych do unijnej kasy.

Jakie jest największe osiągnięcie Krajowej Izby Gospodarki Odpadami?

– Naszym największym osiągnięciem w 10-letniej już historii Izby jest to, że skupiamy w naszych kręgach grono najlepszych i najbardziej rzetelnych firm działających w branży. Większość z nich współtworzyła Izbę od samego początku i jest z nami nieprzerwanie przez cały okres działalności. Cieszę się, że przy tak dużej liczbie firm (obecnie są to 132 przedsiębiorstwa) wciąż mówimy jednym głosem, mamy te same cele i jesteśmy otwarci na pomoc innym. Uważam, że głównym walorem naszego zrzeszenia jest właśnie potencjał jego członków.

Czyli ustawa, która miała pomóc ‒ nadal jest zła?

– Nie do końca. Ogromne trudności, jakie mogą napotkać gminy, to realne zagrożenie dla budowy nowoczesnego systemu gospodarki odpadami w naszym kraju, i co istotne – tworzenia nowych miejsc pracy i rozwoju całej gałęzi gospodarki. Wydaje się, że dla znacznego obniżenia zagrożeń w budowie sprawnego i racjonalnego systemu niezbędne jest, jak najszybsze przygotowanie długoterminowych zachęt dla  przemysłu do inwestowania w gospodarkę odpadami, poprzez budowę instalacji do produkcji ciepła technologicznego z odpadów. Odpowiednim rozwiązaniem może być również szybka, ponowna nowelizacja prawa odpadowego w kierunku zapewnienia możliwości bezprzetargowego zlecania zadań spółkom komunalnym ze stuprocentowym lub większościowym kapitałem gminy.

Kto kontroluję segregację śmieci?

– Aby skontrolować firmy wywożące odpady, by mieć pewność, że trafiają one we właściwe miejsca samorządy powinny dysponować odpowiednimi służbami, które miałyby pieczę nad należytym zagospodarowaniem odpadów na swoim terenie. Ponadto należy zwiększyć kontrole WIOŚ-ów. Oczywiście GPS w śmieciarkach też jest praktycznym rozwiązaniem, ale nie gwarantuje należytego postępowania z odpadami. To zdecydowanie za mało.

Co się składa na koszt tzw. opłaty śmieciowej?

– Minimalna cena za zagospodarowanie odpadów, gwarantująca prawidłowe postępowanie z nimi musi uwzględniać wszystkie koszty funkcjonowania systemu. Nie tylko wywozu i składowania, ale także przetwarzania i energetycznego wykorzystania odpadów w nowoczesnych i, niestety, kosztownych instalacjach. System musi być nie tylko racjonalny i efektywny, ale musi rozwijać recykling i przetwarzanie odpadów, które stały się towarem, mają określoną wartość.

Jak ocenia Pan dotychczasową sytuację po wprowadzeniu ustawy?

– Uważam, że należy zwiększyć kontrolę wojewódzkich i krajowego inspektoratów ochrony środowiska w zakresie nadzoru nad przepływem strumienia odpadów tak, by trafiały one do instalacji zgodnie z hierarchią postępowania z odpadami. Należałoby także w jednostkach samorządowych powołać komórki lub stanowiska organizacyjne, które zajmowałyby się kontrolą prawidłowości postępowania z odpadami w gminie. Samorządy powinny wręcz systemowo zostać zobowiązane do nadzoru i utrzymywania  standardów w RIPOK-ach. Takie działania z pewnością ograniczą niekorzystne zjawiska. Jednak najważniejszym jest racjonalne określanie przedmiotu zamówienia i dywersyfikacja w ocenie kryteriów. W ochronie środowiska cena nie może być wyłącznym czynnikiem decydującym o najkorzystniejszej ofercie.

Rozmawiała Urszula Stokowska

Więcej artykułów…

  1. Polskie prawo wciąż blokuje powstanie wolnego rynku energii. Rozmowa z Grzegorzem Wiśniewskim, prezesem Instytutu Energetyki Odnawialnej
  2. Kary europejskie to ostatnia rzecz, której sobie życzę. Rozmowa z Marcinem Korolcem, ministrem środowiska
  3. Wsparcia dla OZE nie można przeciągać w nieskończoność. Rozmowa z Markiem Woszczykiem, prezesem Urzędu Regulacji Energetyki
  4. Inwestor buduje, gmina zapewnia odpady
  5. Aparaty słuchowe za kilka lat będą popularne jak okulary
  6. Zielone podejście do lądowania. Rozmowa z Wojciechem Arszewskim, dyrektorem ds. publicznych na Europę Centralną i Wschodnią w UPS Polska.
  7. Polska nie ucieknie przed rewolucją technologiczną - Rozmowa z Robertem Kuraszkiewiczem, wiceprezesem Stowarzyszenia Energii Odnawialnej
  8. Kształcenie dla zrównoważonego rozwoju. Rozmowa ze Sławomirem Baczulisem, rzecznikiem prasowy Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie
  9. Nie ma możliwości zablokowania trójpaku energetycznego - rozmowa z Andrzejem Czerwińskim, przewodniczącym sejmowej podkomisji ds. energetyki
  10. Elektrownia atomowa w Polsce: to inwestor musi policzyć koszty. Rozmowa z prof. Andrzejem Strupczewskim, przewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa Jądrowego Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku
  11. Inwestycje w zielonej energetyce mogą być mocnym wsparciem dla gospodarki. Rozmowa z Mariuszem Klimczakiem, Prezesem Banku Ochrony Środowiska S.A.
  12. Wolny rynek energii rodzi się w bólach. Rozmowa z Markiem Woszczykiem, prezesem Urzędu Regulacji Energetyki
  13. Chleb, wino i igrzyska. Rozmowa z Januszem Filipiakiem, profesorem nauk technicznych, założycielem i prezesem zarządu spółki Comarch
  14. Przedsiębiorcy działający ekologicznie dostaną wsparcie. Rozmowa z Marcinem Korolcem, ministrem środowiska
  15. Odzysk i recykling odpadów w Polsce wymagają reform
  16. Chińskie firmy zabiegają o kontrakty w polskiej elektroenergetyce
  17. Restrykcyjna redukcja CO2
  18. Przedsiębiorcy cenią bliskość ośrodka decyzyjnego
  19. Rynek dobrze ocenia działania ekologiczne Rozmowa z dr. Michaelem Hepp, prezesem zarządu BASF Polska