Zbiórka e-śmieci: bez gmin to się nie uda

Rozmowa z Henrykiem Buczakiem, prezesem firmy Biosystem Elektrorecykling Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego SA

 

– Z raportu IBnGR wynika, że poziom zbiórki elektrośmieci w Polsce jest niższy o 40 proc. od deklarowanego. Dlaczego?

– Raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową został przedstawiony w roku 2010, a zatem dotyczy sytuacji z roku 2009. Ponadto, dotyczy on badań przeprowadzonych według metodologii pogłębionego wywiadu, przy czym objęto nim bardzo wąską grupą firm. Nie jestem pewien, czy rzeczywiście różnica pomiędzy poziomem deklarowanym, a faktycznym wynosi 40 proc., natomiast fakt deklarowania większej ilości zebranego sprzętu, to więcej dokumentów zaświadczających przetworzenie zużytego sprzętu. Takie zaświadczenie można sprzedać, zatem zawyżanie poziomu zbiórki ma swoją genezę w chęci osiągnięcia większego dochodu.

– Co zrobić z firmami działającymi w szarej strefie, zwłaszcza z punktami skupu złomu?

Rzeczywiście, dla systemu zbiórki i przetwarzania stanowią one problem. Mamy dwa rodzaje punktów skupu złomu - te które posiadają zezwolenie na prowadzenie zbiórki ZSEE i te, które takiego zezwolenia nie posiadają. Niestety, jedne i drugie zbierają zużyty sprzęt, chociaż najczęściej nie spełniają wymaganych warunków. W punktach, które nie posiadają zezwolenia na prowadzenie zbiórki, sprzęt nie jest ewidencjonowany, a przecież mamy jako kraj problem ze zbiórką wymaganych 4 kg na mieszkańca rocznie. Co gorsze, sprzęt jest tam także nielegalnie demontowany i to w sposób niebezpieczny dla środowiska. Na dodatek, praktycznie nie są one kontrolowane przez inspektorów ochrony środowiska. To naprawdę poważny problem.

– Jedna z firm, działających na tym rynku, proponuje wprowadzenie obowiązkowego systemu informacyjno-kontrolnego w zakresie zbiórki śmieci, on-line. Co Pan sądzi o takim rozwiązaniu?

– System ten nosi roboczą nazwę KCM (krajowe centrum monitoringu). Zapewne pozwoliłby on ograniczyć praktykę zawyżania ilości sprzętu zebranego i przetworzonego, choć w mojej ocenie nie zlikwidowałby jej całkowicie. Uważam, że stworzenie systemu nadzoru byłoby pożyteczne, pod warunkiem że byłby prowadzony przez organ państwowy, np. GIOŚ. Mówię o tym dlatego, że pojawiają się głosy świadczące o chęci pozbawienia Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska nadzoru nad rynkiem.

– Jak ze zbiórką elektrośmieci radzą sobie kraje bardziej zaawansowane w działaniach na rzecz ochrony środowiska. Czy Pańska firma korzysta z ich rozwiązań?

– Z pewnością radzą sobie lepiej od nas, czego dowodem są wyższe poziomy zbiórki. Ale np. w Niemczech, w system zbiórki elektroodpadów, są zaangażowane gminy, w znacznie większym stopniu niż u nas. Obowiązują tam również wyższe standardy w zakresie ZSEE. Powszechna u nas praktyka przetwarzania sprzętu chłodniczego, bez wychwytywania freonu, jest tam nie do pomyślenia.

Staramy się czerpać z doświadczeń innych, czego efektem jest aktualnie uruchamiany zakład przetwarzania, spełniający najwyższe europejskie wymagania.

Rozmawiał Zbigniew Biskupski

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież